Pomaga innym, teraz sama potrzebuje pomocy

Ela

Znana w Rudzie Śląskiej nauczycielka z Mickiewicza, działaczka społeczna, inicjatorka niezliczonych akcji. Za zaangażowanie na rzecz innych otrzymała tytuł Anioła Wolontariatu. Elżbieta Żurek sama potrzebuje pomocy. Pomocy, o którą nie poprosiłaby, gdyby nie wyszła na jaw jej choroba. Chłoniak nieziarniczy. Jedyną szansą na wyleczenie Eli jest specjalistyczna terapia Car T-Cell. Koszmarnie droga i nierefundowana. Rudzianie i nie tylko - zwarli szyki. Ruszyła zbiórka pieniędzy i coraz liczniejsze licytacje osobistych przedmiotów i usług.

Choroba objawiła się w marcu ubiegłego roku. Powiększone węzły chłonne. Potem wizyta u lekarza, biopsja i najgorsza diagnoza - nowotwór.

- Dla każdego ta chwila to jak nagły i niespodziewany cios. Szok, niedowierzanie, gonitwa myśli i życie przewrócone do góry nogami. Pytanie, ile mi tego życia zostało? W tej rozpaczy była jednak nadzieja, że nowotwór to już nie zawsze wyrok śmierci! W kwietniu rozpoczęła się pierwsza seria chemii i nadzieja, że uda mi się wygrać tę walkę - wspomina Elżbieta Żurek.

Wierzyła, walczyła i starała się normalnie żyć. Nadal uczyła w rudzkim liceum, pomagała innym. We wrześniu badanie wykazało, że choroba się cofnęła.

- Znowu mogłam planować życie z rodziną, nowe przedsięwzięcia w szkole i działania dla lokalnej społeczności. Niestety, szczęście było bardzo krótkie. W marcu tego roku nastąpił nawrót choroby - mówi.

Ta informacja była jeszcze gorsza od pierwszej. Bo leczenie musiało być bardziej agresywne. Kolejna seria chemii, kolejne cierpienia. Wynik - nie udało się całkowicie usunąć chłoniaka. Zaczęła się trzecia chemia.

- Wraz z nią przyszła dramatyczna wiadomość od lekarzy - jedyną szansą dla mnie na wyleczenie jest specjalistyczna terapia Car T-Cell. To nowoczesna metoda leczenia, która polega na "przeprogramowaniu" limfocytów pacjenta tak, by rozpoznały one komórki nowotworowe i zaczęły z nimi walczyć. Prostymi słowami mówiąc, organizm sam zaczyna zwalczać raka, dzięki czemu jest w stanie go pokonać i wyzdrowieć - opisuje tamte dni Elżbieta Żurek.

Szansa na życie

Niestety, nowoczesna terapia nie jest w naszym kraju refundowana. Owszem, mogą ją przeprowadzić onkolodzy w Gliwicach, ale jest to leczenie płatne. I koszmarnie drogie. To kwota blisko 1,4 miliona złotych.

- Skąd mam ją wziąć? Jestem zwykłą nauczycielką... Przepłakałam w szpitalu cały dzień... Pogodziłam się z myślą, że mojej rodziny nie stać na ratunek dla mnie i mój czas się kończy. Wieczorem zadzwoniłam do męża, żeby przekazać mu tę wiadomość - mówi Ela.

Ale rodzina nie pozwoliła się jej poddać. Mąż z synami zapowiedzieli, że będą robić wszystko, żeby zebrać tę kwotę. Rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na leczenie Elżbiety.

- Wraz z mężem i dziećmi prosimy każdego, do kogo dotrze ta prośba, o wsparcie zbiórki. To ogromna kwota, więc każda złotówka i każda przekazana innym informacja zwiększa moje szanse na życie. Zdaję sobie sprawę, że takich próśb jest tak wiele, że trudno pomóc wszystkim. Wierzę jednak w ludzką dobroć i w to, że dacie mi Państwo szansę na życie. Mam jeszcze tyle do zrobienia dla innych...

Wraz ze zbiórką, do której link znajdziecie tu, na Facebooku ruszyła strona Licytacje dla Elżbiety. Rudzianie coraz liczniej dołączają się do niej wystawiając na licytację przeróżne przedmioty osobiste czy zawodowe usługi. Są już własnoręcznie malowane portrety zwierząt, książeczki dla dzieci i propozycje literatury dla dorosłych, zajęcia z dogoterapii, szydełkowe podkładki pod kubki, pomoc zawodowej pielęgniarki czy weekend z oplem mokka z pełnym bakiem od Kanclerza, biżuteria, przejażdżka zabytkową beemką "trasą autobusu 255", wywalczony przez rudzianina puchar i złoty medal z Pucharu Polski Juniorów w zapasach, zabiegi kosmetyczne... Licytacji przybywa z każdą minutą. Pomóc może każdy, a kwota do zebrania jest astronomiczna. Udostępniajcie ten apel znajomym spoza miasta czy województwa - tu liczy się każda złotówka.

Subskrybuj rudzianin.pl

google news icon

czytaj więcej: