Bez spalarni Śląsk nie będzie w stanie rozwiązać problemu swoich odpadów. Rozmowa z Tomaszem Nowickim

Temat budowy spalarni śmieci w aglomeracji śląskiej przewija się od dobrych kilku lat. Prace koncepcyjne nad taką instalacją są zaawansowane w Rudzie Śląskiej. Mieszkańcy jednak mają wiele wątpliwości. Zebraliśmy je i zadaliśmy Tomaszowi Nowickiemu, dyrektorowi Działu Ochrony Środowiska grupy ENERIS. Przeczytaj o tym, czy będą tam przetwarzane odpady ściekowe, jak będą transportowane odpady i jaki spalarnia będzie mieć wpływ na najbliższe otoczenie.

FB Eneris
Odbiór odpadów

Rozmowa z Tomaszem Nowickim, dyrektorem Działu Ochrony Środowiska grupy ENERIS

Rudzianin.pl: O spalarni odpadów dla miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii mówi się od kilku, a nawet kilkunastu lat. W planach jest m.in. budowa takiego obiektu w Rudzie Śląskiej.
Tomasz Nowicki: Projekt firmy ENERIS, który chcemy realizować w Rudzie Śląskiej, przygotowujemy już od 5 lat, jednak historia instalacji termicznego przetwarzania odpadów dla aglomeracji górnośląskiej ma już co najmniej 11 lat. O potrzebie budowy tego typu instalacji w regionie mówi się od dłuższego czasu. To niezbędny element, aby w ekologiczny sposób unieszkodliwiać odpady, których nie można poddać procesowi recyclingu.

Czy będą tam przetwarzane osady ściekowe, jeśli tak, to ile?
Osady ściekowe to jeden z tych rodzajów odpadów, które powinny zostać zutylizowane w sposób termiczny. Przewidujemy, że zostaną one najpierw wysuszone, a dopiero później poddane termicznemu odzyskowi jako dodatkowe paliwo. Osadów ściekowych w postaci mokrej, o uwodnieniu 80 proc., będziemy przyjmować do naszej instalacji 120 tys. ton rocznie. Po wysuszeniu, po pozbyciu się wody z tych osadów, do termicznego przekształcenia zostanie skierowanych maksymalnie 40 tysięcy ton.

Czy utylizowanie tych osadów nie będzie powodowało uciążliwości zapachowych lub innych?
Nie spodziewamy się takich uciążliwości. Tego typu rozwiązania w Europie, na świecie, są stosowane dość powszechnie. Nawet w Polsce mamy kilka dedykowanych instalacji do termicznego przekształcania osadów ściekowych. Sam proces nie generuje uciążliwości odorowych. Jedyną wątpliwością, jaką wyrażają mieszkańcy, jest kwestia transportu tych osadów. Osady ściekowe nie są wytwarzane na miejscu. Transport tego typu odpadów odbywa się zgodnie z wymogami przepisów prawnych i generalnie jest realizowany w sposób bezpieczny dla środowiska, czyli taki, który eliminuje możliwość powstawania odoru. Odpady są przewożone w zamkniętych, przykrytych plandekami ze specjalnym uszczelnieniem, dużych pojazdach.

Czyli nie ma możliwości, żeby coś po drodze wyciekało z takiego pojazdu?
Nie są znane takie przypadki. Osady ściekowe są przewożone po terenie Polski w dużych ilościach. Każda oczyszczalnia ścieków je produkuje, a następnie, w większości przypadków, są one przewożone do końcowej utylizacji – bądź na pola jako quasi nawóz, bądź innej formy ich unieszkodliwiania. Proszę powiedzieć, czy są znane przypadki, że osady ściekowe są rozlewane czy znajdują się na ulicach? Nie obserwujemy tego. Nie przypuszczamy, żeby nasz dodatkowy transport spowodowany istnieniem instalacji spowodował jakieś zaburzenia.

Na ile ton odpadów będzie budowana instalacja w Rudzie Śląskiej i na jaki rodzaj odpadów?
Od samego początku jako inwestor przygotowaliśmy wszystkie dokumenty, i taką prowadzimy procedurę administracyjną, o uzyskanie decyzji środowiskowej w której zakładamy, że instalacja będzie miała wydajność łącznie 120 tysięcy ton paliwa. To paliwo składać się będzie z paliwa z odpadów komunalnych i osadów ściekowych. Z tym, że we wniosku chcemy, by do 120 tys. ton było odpadów komunalnych, z ewentualnym uwzględnieniem 40 tys. ton paliwa w postaci osadów ściekowych wysuszonych. Roczna suma nie będzie przekraczać 120 tys. ton. Czyli, reasumując: 40 tys. osadów ściekowych i 80 tys. opadów komunalnych lub 120 tys. odpadów komunalnych.

Czy spalania jest koniecznością? Jest pogląd, że w Unii Europejskiej odchodzi się od spalarni, stawia się na recycling. Czy tak jest?
Unia Europejska i Polska jako jej członek, stawia na recycling. Przyjęta jest hierarchia sposobu postępowania z odpadami, gdzie na pierwszym miejscu jest unikanie produkcji odpadów, na drugim – ponowne ich wykorzystanie, na kolejnym – recycling, na kolejnym etapie – termiczne przekształcanie odpadów, a dopiero na końcu – składowanie jako najmniej oczekiwany w systemie sposób unieszkodliwiania odpadów.

Czyli spalamy tylko to, czego nie jesteśmy w stanie w inny sposób wykorzystać?
Tak. Typowa tona odpadów, jaką wytwarzamy jako mieszkańcy, składa się z bardzo wielu składników. Nie wszystkie jesteśmy w stanie poddać recyclingowi. Mamy uwarunkowania ekonomiczne i technologiczne. Nie każdy produkt, który staje się odpadem nadaje się do tego, by poddać go recyclingowi. W dzisiejszej strukturze wytwarzania odpadów komunalnych w Polsce przyjmuje się, że średnio jesteśmy w stanie uzyskać nieco ponad 30 procent poziomu recyclingu. Czyli z tony odpadów jedynie około 300-400 kg nadaje się do recyclingu. Pozostała część – już nie. I z tą pozostałą częścią coś musimy zrobić. Najprostsza metoda, czyli składowanie odpadów, jest po prostu marnowaniem ich wartości, która jest wartością energetyczną, bo są to odpady, które mają wysoką wartość energetyczną, a ich termiczne przetworzenie po prostu da tanią energię. Czy w Unii Europejskiej odchodzi się od spalania odpadów? Trudno mi powiedzieć, skąd się wzięła ta teoria. Gdy popatrzymy na dane statystyczne Eurostatu, to zobaczymy, że w ciągu ostatnich 12 lat ilość odpadów komunalnych, które są poddawane termicznemu przekształcaniu, zwiększyła się z 57 mln do prawie 75 mln ton.

Czyli lepiej spalić niż składować?
Oczywiście, jak najbardziej.

Wracając do Rudy Śląskiej, planowana spalarnia jest projektem prywatnym. Czy miasto będzie miało wpływ na to, jak spalarnia będzie działać?
Tak. To inwestycja Grupy ENERIS. Miasto oczywiście będzie miało wpływ na to, jak instalacja będzie funkcjonować, bo miasto jest organem wydającym stosowne decyzje i mającym uprawnienia kontrolne. Zarówno miasto, jak i inne organy, np. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska czy Urząd Marszałkowski mają w swoich kompetencjach wręcz obowiązek kontrolowania tego typu podmiotów co najmniej raz albo dwa razy w roku. I takich kontroli dokonują. Każde naruszenie warunków decyzji może skutkować, w najlżejszym wymiarze kary, mandatem bądź karą finansową. W najgorszym razie - karą może być cofnięcie decyzji. Gdybyśmy doprowadzili do naruszenia jakichś norm, czy to gospodarowania odpadami czy norm emisyjnych, to wchodzimy w rygor zatrzymania i cofnięcia decyzji. A to jest coś, na co żaden prywatny inwestor nie może sobie pozwolić. Instalacja musi pracować, unieszkodliwiać odpady i przynosić zaplanowane zyski. To również przekłada się na miejsca pracy i podatki, które taki inwestor płaci za swoją działalność.

Czy ta instalacja, która ma w założeniu zlikwidować to, co zostało z odpadów czy osadów, sama też będzie wytwarzać odpad z procesu termicznej obróbki odpadów, np. żużel, i gdzie on będzie składowany? Tego wnioskodawca w raporcie środowiskowym nie określił.
Tak, tego nie określiliśmy, ponieważ nie jest możliwe, by dzisiaj, w dokumentacji, którą przygotowujemy, a instalacja będzie budowana (gdybyśmy dostali decyzję w 2021 r.) przez 36 miesięcy. Nie możemy dziś określić, z jakim podmiotem będziemy pracować za 3 - 4 lata. Generalnie, w wyniku procesu termicznego przekształcania tworzą się pozostałości stałe, czyli żużel oraz popioły, a także pyły z oczyszczania spalin. Te trzy typy odpadów będą przekazywane do specjalistycznych podmiotów, które będą posiadały stosowne decyzje, pozwalające na odbiór i stosowne zagospodarowanie tych odpadów.

Czy te odpady można jeszcze gdzieś użyć, np. do budowy dróg?
Istnieje kilka technologii wykorzystania tego typu odpadów. Tu niestety mamy do czynienia z częścią odpadów – czyli pyłami z oczyszczania spalin, które są uznawane za niebezpieczne, bo koncentrują w sobie emisje, jakie powstają. Są wychwytywane, w systemie oczyszczania spalin. Oczywiście są technologie pozwalające dokonywać zestalenia tego typu odpadów. Coś, co dziś jest w postaci pylastej, można zamienić w postać quasi betonu czy też struktury przypominającej beton. I w takiej ustabilizowanej postaci generalnie nadają się tylko do składowania na składowisku. Istnieją też technologie, dla przykładu – taka instalacja znajduje się na terenie Niemiec, gdzie tego typu odpady są wykorzystywane w procesie recyclingu. Polega on na tym, że w starych kopalniach soli, tymi odpadami wypełnia się kawerny, pustki, które powstały w tych wyrobiskach po to, żeby przeciwdziałać zapadaniu się tych pustek.

Czyli u nas też można by tą technologię wykorzystać?
Gdybyśmy mieli tego typu kawerny, gotowe do przyjmowania takich odpadów, do składowania jako podsadzka, to moglibyśmy taki proces w Polsce stosować. Ale ponieważ nie posiadamy, bo kopalnie soli są kopalniami aktywnymi, tego procesu w Polsce się nie stosuje. Z kilku instalacji termicznego przekształcania odpadów z Polski, np. z Poznania, takie odpady wyjeżdżają do Niemiec, do kopalni soli.

Planowana rudzka spalarnia ma być usytuowana dość blisko, ok. 600 m, od osiedla mieszkaniowego. Jak takie sąsiedztwo wpłynie na osiedle?
Wykonaliśmy raport oddziaływania tej inwestycji na środowisko. Są w nim zidentyfikowane wszystkie aspekty, m.in. kwestia mieszkańców, odległości od terenów zabudowanych i wpływu, jaki ta instalacja może wywierać też na człowieka. Z raportu wynika, że tego oddziaływania, poza terenem samej nieruchomości, nie będzie. Treść raportu nigdy nie była podważona przez żaden organ. Raport był składany dwukrotnie, dwukrotnie była wydawana decyzja. Raport zawsze był oceniany pozytywnie. Chcę podkreślić, że wszystkie kwestie mamy to wymodelowane, policzone, i wnioski są takie, że planowana instalacja nie ma wpływu na środowisko, w tym na mieszkańców.

Czytaj również:

Kilka mniejszych spalarni śmieci zamiast jednej dużej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

Śmieci nas zalewają. Produkujemy ich 2 mln ton rocznie tylko w woj. śląskim. Jak można je zagospodarować?

Subskrybuj rudzianin.pl

google news icon