- Sytuacja w naszej okolicy całkowicie wymknęła się spod kontroli i z dnia na dzień eskaluje - całe stado pod ogrodzeniami. Zwierzęta całkowicie straciły lęk przed ludźmi. Zaledwie wczoraj pod naszymi ogrodzeniami pojawiło się całe stado dzików, które doszczętnie przeryło i zniszczyło całe przyległe pole. Zwierzęta są już o krok od wtargnięcia na prywatne podwórka - piszą mieszkańcy w liście do naszej redakcji.
Zwierząt nie płoszy już światło ani hałas
- Pojawiają się wczesnym wieczorem oraz rano, dokładnie wtedy, gdy dzieci wracają ze szkoły, a mieszkańcy wychodzą do pracy. Wcześniej doszło już do bezpośredniego ataku dzików na osobę spacerującą z psem oraz do bardzo groźnego zdarzenia z udziałem małego dziecka. Boimy się wypuszczać dzieci przed domy. Dziki rozerwały jedno z ogrodzeń końcowych, regularnie przewracają kosze na śmieci i rozrzucają odpady po całej ulicy - piszą.
Mieszkańcy interweniowali w Centrum Zarządzania Kryzysowego. Ponowiliśmy ich prośbę, jest więc spora szansa, że to zgłoszenie nie zostanie odłożone na później. Nie zmienia to jednak faktu, że wszelkie takie interwencje trafiają z CZK do łowczego, który planuje miejsca odstrzału. A zgłoszeń jest dużo.
- Codziennie wpływa kilka zgłoszeń o dzikach. Problem jest dodatkowo taki, że Zabrze nie prowadzi odstrzału redukcyjnego. My strzelamy swoje, ale przychodzą inne dziki, od sąsiadów - mówi Roman Dymek, naczelnik wydziału Zarządzania Kryzysowego w Rudzie Śląskiej.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta wiceprezydent Jacek Morek poinformował, że odstrzelono już 130 ze 150 dzików zaplanowanych na ten rok. To jednak nie rozwiązuje problemu.
Dzik miejski mnoży się na potęgę
Zżycie się dzików z aglomeracjami doprowadziło do powstania wręcz oddzielnego "gatunku" - dzika miejskiego. Który nie da sobie rady w lesie, bo potrafi żerować tylko w cywilizacji. Dlatego nie boi się samochodów ani ludzi - jego żywicieli. Dziki szabrują śmietniki, nawet korzystają z pożywienia dla kotów i ptaków, które wysypują ludzie. A nadto mnożą się "jak króliki".
- Proces rozmnażania dzików miejskich jest bardzo szybki. Ciąża trwa około 3 miesięcy, a po 8-9 miesiącach uzyskują dojrzałość płciową. W miocie jest 4-8 młodych. I znów pojawiają się nowe. Problem jest w całej Rudzie Śląskiej. Ostatnio nawet zryły trawniki przy siedzibie Straży Miejskiej przy Hallera - mówi Marek Partuś, komendant Straży Miejskiej w Rudzie Śląskiej.
Oczywiście na pytanie mieszkańców - kiedy łowczy pojawi się na ulicy Hrubego - trudno dać precyzyjną odpowiedź. Po pierwsze - musi zaplanować odstrzał biorąc pod uwagę bezpieczeństwo mieszkańców, przygotować wspólnie z mundurowymi zabezpieczenie terenu, a co najważniejsze - co z tego że zaplanuje? Z dzikami na "ustawkę" trudno się umówić. Wędrowne stada wyjedzą co się da w jednym miejscu i pójdą dalej. Kiedy wrócą "po okrążeniu, nad ranem"? Nie wiadomo.
By ograniczyć wizyty dzików - służby apelują o maksymalne ograniczenie wyrzucania jedzenia i zabezpieczanie wiat śmietnikowych. Bo im więcej żywności - tym chętniej dziki odwiedzają nasze osiedla, szybciej się rozmnażają i przychodzą na "sprawdzone" miejsca. I najważniejsze - należy zachować daleko idącą ostrożność podczas takich wizyt. Zdecydowanie odradza się traktowanie dzików, jak miłych futrzaków, z którymi można sobie robić selfie.
Koszty odstrzału redukcyjnego dzików i lisów
W tym roku, za okres od lutego do grudnia - miasto wyda 110 tysięcy złotych. Mimo, że koszty odstrzału powinno ponosić województwo, gdyż jest to zadanie Skarbu Państwa. Dlatego miasto, w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, płaci, potem oddaje sprawy do sądu o zwrot kosztów. Są to długotrwałe procesy i ciągle trwa spór o to, kto ma płacić. A dziki? Są ponad to i już prawie wchodzą "do dużego pokoju".
Może Cię zainteresować:
Okradli rudzką Biedronkę - pościg za złodziejami ulicami miasta
Może Cię zainteresować:
Zmiany w organizacji ruchu podczas Wszystkich Świętych
Może Cię zainteresować: