Przedstawione opinii publicznej wyniki podczas zorganizowanego przez SRK spotkania, jednoznacznie potwierdziły występowanie niebezpiecznych przekroczeń dopuszczalnych stężeń substancji toksycznych, w tym metali ciężkich (m.in. arsenu, ołowiu, kadmu, cynku) oraz wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych i lotnych węglowodorów, takich jak benzo(a)piren czy etylobenzen. Właścicielem terenu pozostaje Skarb Państwa, a podmiotem odpowiedzialnym za zarządzanie zwałowiskiem i realizację prac wygaszających jest wyłącznie SRK.
- Bezpieczeństwo mieszkańców jest priorytetem. Dlatego też po otrzymaniu wyników badań niezwłocznie podjęliśmy działania. Powiadomiłem Wojewodę Śląskiego, Ministerstwo Aktywów Państwowych oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wskazując, że w mojej ocenie Spółka nie dopełniła podstawowych obowiązków wynikających z przepisów Prawa ochrony środowiska - powiedział prezydent Rudy Śląskiej, Michał Pierończyk.
Magistrat wystosował również oficjalne pismo do Prezesa SRK, w którym domaga się zgłoszenia terenu do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w celu przeprowadzenia pełnej procedury remediacji gruntu, wybudowania skutecznych ekranów izolacyjnych, wykonania rzetelnych badań odcieków wodnych oraz kompleksowego przebadania gleby na przyległych działkach i ogródkach działkowych. Samorząd wystąpił także do Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej z wnioskiem o ocenę prawnokarną działań spółki, wskazując na możliwość popełnienia przestępstwa z art. 182 § 1 Kodeksu karnego (zanieczyszczanie środowiska w znacznych rozmiarach).
- Oczekuję od SRK zmiany technologii prac na obszarze A, która nie będzie wymagała rozbierania hałdy i prowadzenia działań bezpośrednio na palącym się materiale. W świetle ujawnionych wyników badań dalsze stosowanie tak inwazyjnych metod jest nie do zaakceptowania - dodaje Michał Pierończyk.
- Wydawana przez prezydenta miasta decyzja rekultywacyjna jest wyłącznie dokumentem o charakterze kierunkowym. Określa ona przeznaczenie gruntów po zakończeniu całego procesu, nie zawiera natomiast i zgodnie z prawem nie może zawierać wytycznych technologicznych dotyczących sposobu prowadzenia robót ziemnych czy gaśniczych. Dobór technologii, sprzętu i standardów bezpieczeństwa ciąży w stu procentach na podmiocie wykonującym prace, czyli w tym wypadku na Spółce Restrukturyzacji Kopalń - tłumaczy wiceprezydent Jacek Morek.
Władze miasta odrzucają pojawiającą się narrację sugerującą, że problem zanieczyszczeń wynikał z "zawyżonych norm" przypisanych terenom zielonym w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego.
- Przekroczenia dopuszczalnych norm metali czy węglowodorów, to obiektywny stan fizyczny zagrażający ludziom i środowisku. Przekwalifikowanie działki w dokumentacji urzędowej z zielonej na przemysłową jest jedynie zabiegiem biurokratycznym, który na papierze łagodzi dopuszczalne wskaźniki, ale w rzeczywistości nie usuwa z gleby ani grama ołowiu, kadmu czy benzo(a)pirenu. Ten rejon w planie jest terenem zielonym, ponieważ został naturalnie zazieleniony, porasta roślinnością i bezpośrednio sąsiaduje ze zwartą zabudową mieszkaniową wielorodzinną – dodaje wiceprezydent Morek. - Co istotne, przeznaczenie terenu pod zieleń w planie zagospodarowania przestrzennego gwarantuje brak komercyjnego zagospodarowania, podczas którego dochodziłoby do ponownego zanieczyszczenia powietrza pyłem.
Samorząd od początku procesu aktywnie upomina się o interesy mieszkańców. W tym roku po marcowym spotkaniu SRK z mieszkańcami, o które zabiegało także miasto, magistrat zwrócił się pisemnie do Prezesa SRK o wskazanie konkretnych terminów przeprowadzenia badań jakości powietrza i gruntów oraz zrealizowanie kontroli środowiskowej wód w postaci odcieków z gaszonej hałdy. Władze miasta konsekwentnie domagały się także, aby wszelkie rezultaty analiz zostały niezwłocznie podane do publicznej wiadomości.
Równolegle samorząd pozostaje w stałym kontakcie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska w Katowicach. Wykonane przez Centralne Laboratorium Badawcze Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pomiary opadu pyłu w rejonie hałdy, prowadzone w okresie od 27 marca do 25 czerwca, wykazały w punkcie zlokalizowanym około 250 metrów na południowy wschód od zwałowiska przekroczenia wartości opadu pyłu oraz ołowiu. Ponadto miasto wystąpiło do WIOŚ o skierowanie specjalistycznego ambulansu pomiarowego jakości powietrza w rejon Szkoły Podstawowej nr 16 im. Janusza Korczaka. Pomiary prowadzono na przełomie kwietnia i maja br., a samorząd oczekuje na przekazanie ich ostatecznych wyników przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Po ich przekazaniu zgodnie z deklaracją władz miasta zostaną opublikowane. Władze miasta zapowiadają także, że zwrócą się do użytkowników pobliskich ogrodów działkowych z rekomendacją o niekonsumowanie plonów ze swoich ogródków.
Sprawa hałdy w Nowym Bytomiu unaoczniła również poważną, systemową lukę prawną. W polskim porządku legislacyjnym brakuje przepisów regulujących specyfikę gaszenia zapożarowanych hałd. Stosowane analogicznie przepisy dotyczące rekultywacji nakazują traktować te procesy wyłącznie w kierunku rolnym bądź leśnym, co nie przystaje do realiów śląskich obiektów pogórniczych i śląskich miast.
źródło: UM Ruda Śląska

Może Cię zainteresować:
Arsen, cynk, kadm, ołów... Wdychaliśmy to razem z pyłem z gaszonej hałdy w Rudzie Śląskiej?
Może Cię zainteresować:
Stowarzyszenie Paramilitarne "Prochownia 1910" zaprasza do schronu
Może Cię zainteresować: